poniedziałek, 22 stycznia 2018

Zabawki Melissa & Doug.

Zabawa jest nie tylko dominującą formą aktywności, ale w pewnym sensie stanowi główne źródło rozwoju dzieci, aż do wieku szkolnego.  Zabawa jak wynika z samego słowa ma za zadanie bawić, przynosić radość i przyjemność. Ale dziecko dzięki zabawie również uczy się, nabywa i rozwija wiele ważnych umiejętności. Jak rodzice, którzy chcemy łączyć zabawę z nauką na pewnym etapie rozwoju zaczynamy proponować naszym dzieciom zabawki edukacyjne, które rozwijają różne procesy poznawcze. Wybór zabawek jest olbrzymi – jedne są godne uwagi, inne niekoniecznie. Zabawka która sprawdziła się u Frania, może nie cieszyć się większym zainteresowaniem u Stasia. Kluczem w wyborze odpowiednich zabaw czy też zabawek jest obserwacja i podążanie za dzieckiem – czyli odpowiednie reagowanie na obecne zainteresowanie. 

Od jakiegoś czasu przybywa nam zabawek od Melissy & Doug. Melissa & Doug to małżeństwo Melissa & Dug to firma mająca doświadczenie w tworzeniu zabawek od ponad 25 lat. Powstała w zaciszu garażu, dzisiaj jest jednym z wiodących producentów zabawek ogólnorozwojowych dla dzieci w każdym wieku. Wiele zabawek otrzymało prestiżowe nagrody. Mnie urzekła prostota, jakość wykonana - są estetyczne - funkcjonalność oraz duży wybór zabawek wspierających kreatywność.


NAWLEKANIE KORALI 


Nawlekanie korali jest jednym z rodzajów zabawy motorycznej. Doskonale usprawnia motorykę małą - czyli wszystkie ruchy wykonywane przez dłonie i palce. Rozwój motoryki małej rozpoczyna się w okresie niemowlęcym - pierwszym podstawowym ćwiczeniem jest nauka chwytania. Dalszy rozwój przebiega dynamicznie, ważne jest by regularnie ćwiczyć, zachęcać dziecko i usprawniać paluszki i dłoń dziecka. Nawlekanie wpływa również na procesy uwagi - zdolność skupienia się na wykonywanej czynności, usprawnia koordynację wzrokowo-ruchową, uczy cierpliwości oraz kreatywności. Nasze korale dodatkowo służą nam do nauki kolorów i liczenia. Ważne jest by wybrać korale dużej wielkości (mniejsze mogą zostać połknięte przez dziecko) z dość dużą dziurką. W sieci znajdziecie duży wybór korali dla dziewczynek, te od M&D są neutralne :) Korale wykonane są z drewna lakierowanego, pomalowane sześcioma różnymi kolorami. W zestawie znajduje się 30 korali - w pięciu kształtach oraz dwa sznurki. Cena ok. 40 zł



TABLICA MOTORYCZNA Z ZABEZPIECZENIAMI I ZAMKAMI


Gdy zaobserwowałam, że Jan wykazuje duże zainteresowanie małym zamkiem od domku do kluczy oraz zamkiem w drzwiach zdecydowałam, że to odpowiedni moment na wprowadzenie do naszych codziennych zabaw tablic manipulacyjnej z zamkami. Jaś otrzymał ją w prezencie gwiazdkowym od cioci - początkowo wszyscy myśleli, że nie będzie zainteresowany zabawką, ale okazała się ona wigilijnym hitem. W trakcie zabawy tablicą dziecko również rozwija motorykę małą, koordynację wzrokowo-ruchową, uczy się kolorów, licz, logicznego myślenia, rozpoznawania zwierząt, kreatywnego rozwiązywania problemów. Tablica posiada sześć otwieranych drzwiczek. Każde z nich zabezpieczone są innym rodzajem zamka. Po otwarciu zamka i drzwi ukazują się nam zwierzęta w ilości odpowiadającej cyfrze zapisanej na drzwiach. Chociaż producent zaleca zabawkę dla dzieci powyżej 3 roku życia to my dzięki ćwiczeniom z powodzeniem dajemy sobie radę już z większością zamków. Ładne kolory, solidne wykonanie z drewna. Bardzo lubimy. Cena ok 80-100 zł.



PRZEBIJANKA Z KULAMI 


Nasz kolejny hit gwiazdkowy - wieża z kulkami do przebijania. Bo stukanie, pukanie, wbijanie, uderzanie to jedna z ulubionych aktywności u Jana. Z wielką radością uderzał przez większość wigilijnego poranka w kulki, skutecznie grając na nerwach sąsiadom ;) Dzięki przebijaniu i układaniu kul dziecko usprawnia koordynacje wzrokowo-ruchową, zdolność koncentracji. Na górze drewnianej wieży umieszczone są cztery kolorowe kule. Gdy dziecko uderza w nie młotkiem zaczynają po kolei spadać w dół po schodkach, wydając dźwięki. Jan bardzo lubi się nią bawić, choć precyzyjne trafianie młotkiem nie stanowi już dla niego problemu. Do przebijania kul obecnie wykorzystuje swoje stopy :) 
Wiek : 2+. Cena ok 75 zł



DREWNIANE PUZZLE 

Wybór puzzli jest bardzo duży, Jan bardzo lubi drewniane układanki. W zasadzie co jakiś czas muszę proponować mu coś innego, dzięki czemu uczy się kolejnych słów. Melissa & Doug mają duży wybór puzzli - w tym dźwiękowe, które niebawem przetestujemy. Puzzle usprawniają zdolności przestrzenne, koordynacje oko-ręka, motorykę małą, uczą rozpoznawania kształtów, nazw przedmiotów, rzeczy, zwierząt. Bardzo lubimy. Cena ok. 30-50 zł



SORTER KSZTAŁTÓW

O, to nasz kolejny hit zajmujący Jana na dłużej. Sorter kształtów i kolorów kupiłam z myślą o nauce kolorów i usprawnianiu motoryki małej. Zabawka daje możliwość bawienia się na wiele sposobów - układanie według wielkości, kształtów, kolorów, ilości. Klocki są duże, nie sprawiają problemu przy chwytaniu, dzięki dość dużej dziurce łatwo je umieścić na palik. Zabawka wykonana oczywiście w całości z drewna, pomalowane żywymi kolorami. Sorter pomaga w nauce liczenia, rozpoznawania i nazywania kształtów, kolorów. Producent podaje wiek 2+, ale myślę, że z powodzeniem można ją proponować młodszym dzieciom. Cena ok. 50 zł


MAGNESY


Jan miał w pewnym momencie rozwoju bardzo interesował się magnesami na lodówce. Chciał je odczepiać i przyczepiać. Idąc za jego zainteresowaniem postanowiłam zakupić magnesy dostosowane do niego - bezpieczne, dziecięce, z walorami edukacyjnymi. Zwierzęta to był strzał w dziesiątkę. Do dzisiaj cieszą się olbrzymim zainteresowaniem. Dzięki magnesom malutka rączka ciągle się usprawnia, uczymy się rozpoznawania i nazywania zwierząt. Jan bawi się nimi w różny sposób. W opakowaniu znajdziemy 20 sztuk różnokolorowych magnesów ze zwierzętami - domowymi i egzotycznymi. My mamy dodatkowo zestaw z farmą. Cena ok. 50 zł.






 Zrobiliśmy kolejne zamówienie, więc niebawem pokażę Wam:

- Puzzle Misiowa Rodzinka
- Puzzle dźwiękowe
- Kolorowanki wodne
- Naklejki wielorazowe

A jakie zabawki tej firmy Wy polecacie?


niedziela, 14 stycznia 2018

Psychodietetyk - czyli kto to właściwe jest?

Nie jedna z nas była kiedyś ''na diecie''. Szukała pomocy u dietetyka, który rozpisał zbilansowaną dietę. Szukała pomocy w sieci, stosując przeróżne diety polecane na forach internetowych. Szukała pomocy wśród koleżanek, które chwaliły się swoją szybką redukcją po stosowaniu diety białkowej/niskowęglowodanowej/kopenhaskiej/paleo/warzywno-owocowej itd. 

Jednym udaję się osiągnąć wymarzoną sylwetkę, poprawić jakość ciała i utrzymać zdrowie na wysokim poziomie. Jednak jest taka grupa ludzi - z obserwacji wynika, że coraz większa (co ma związek z szeregiem czynników - między innymi z tego, że dzisiejsze społeczeństwo nastawione jest na konsumpcjonizm, życie w trybie fast -  szybka gratyfikacja, szybkie osiąganie celu, szybkie jedzenie, szybki seks, a także na kult ciała), która nie jest w stanie poradzić sobie czy to z dietą ułożoną przez dietetyka, czy też wytrwać w postanowieniu wprowadzenia zdrowych nawyków żywieniowych. I w tym miejscu pomocny może okazać się psychodietetyk.


PSYCHODIETETYK - CZYLI KTO TO TAKI?


Pychodietetyka jest nową, bardzo młodą i przez to małą znaną dziedziną. Jest to nic innego jak psychologia odżywiania się, przy czym warto pamiętać, że psychodietetyk nie musi być psychologiem. Psychodietetyk to osoba, która znając psychologiczne mechanizmy funkcjonowania człowieka jest w stanie ocenić trudności w zakresie odżywiania, określić sposób odżywiania czy nawyki żywieniowe. Jest także w stanie wychwycić czynniki będące przyczyną problemów w wprowadzeniu zmiany, czy też chorób natury psychologicznej, związanej z szeroko pojętym odżywianiem się. Psychodietetyk nie tylko pomoże w zdiagnozowaniu problemu, ale ten mający doświadczenie w praktyce psychologicznej jest w pełni przygotowaną osobą do poprowadzenia terapii. Psychodietetyk stara się zarówno leczyć problem będący przyczyną bądź też konsekwencją błędnym nawyków żywieniowych (niska samoocena, niskie poczucie własnej wartości, zaburzenia percepcji ciała, zaburzenia odżywiania - anoreksja, bulimia, kompulsywne objadanie się, depresja, zaburzenia lękowe, nieprzystosowawcze formy radzenia sobie z sytuacją stresową).


KTO POWINIEN UDAĆ SIĘ DO PSYCHODIETETYKA?

1.Osoby mające problemy z redukcją błędnych nawyków żywieniowych
2.Osoby mające problem z wprowadzeniem zdrowych nawyków żywieniowych.
3.Osoby stosujące liczne diety, które nie przynoszą zadowalających efektów.
4.Osoby potrzebujące wsparcia i motywacji na drodze zmian nawyków żywieniowych.
5.Osoby, które zauważają, że ich problemy emocjonalne ściśle związane są ze sposobem odżywiania się.
6.Osoby cierpiące na zaburzenia odżywiania się.
7.Osoby chorobliwie zafiksowane na wyglądzie ciała (ortoreksja)
8.Osoby, które są w stanie wychwycić destruktywne automatyczne myśli związane z odżywaniem się.
9 Osoby odczuwające smutek, przygnębienie i silne niezadowolenie ze  swojego wyglądu.
10.Osoby pragnące wypracować akceptację dla swojego ciała.
11.Osoby, które chcą poznać ukryte mechanizmy/przyczyny/ otyłości/nadwagi.
12.Osoby potrzebujące terapii, gdy problemy związane z jedzeniem są objawem poważniejszych problemów natury psychicznej.
13.Osoby które chciałyby zadbać o swoje odżywianie się.
14. Rodzice mający problem z nawykami żywieniowymi swoich dzieci

NA CZYM POLEGA PRACA PSYCHODIETETYKA?

Psychodietetyk przede wszystkim pomaga poprzez rozmowę - zadaje pytania, słucha, pozwala na opisanie najważniejszych trudności, problemów. Psychodietetyk nie jest osobą, która da Ci gotową listę zadań co zrobić by osiągnąć zamierzony cel, nie przepiszę też recepty, która w kilka dni wyleczy Cię z Twoich problemów. Razem współpracujecie nad zmianą, która odbywa się w Tobie. Psychodietetyk będzie pokazywał Ci Twoje nieprzystosowawcze myśli, mające wpływ na zachowanie i samopoczucie. Pomoże Ci zweryfikować ich słuszność - czyli pomóc zmienić te nieprzystosowawcze a co za tym idzie również Twój sposób myślenia. Będzie Cię zarówno edukował jak i motywował na drodze do zmiany. Motywacja jest kluczową techniką, motywacja wewnętrzna pacjenta to klucz do sukcesu, jednak nie tak łatwo ją wypracować. Prawdą jest, że wszystko zaczyna się w głowie - a wpływ psychiki na ciało to już nie fikcja, to fakt. Techniki pracy z pacjentem zależą od głównego problemu, mogą one ulegać modyfikacji w trakcie trwania spotkań.



JAK PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO WIZYTY?

Tak na prawdę nie musisz przygotowywać się w żaden konkretny sposób. Jeśli wybierasz się do psychodietetyka warto byś wykluczył problemy zdrowotne, wykonaj podstawowe badania. Na pierwszej wizycie dostaniesz do wypełnienia ankietę, psychodietetyk przeprowadzi z Tobą wywiad, opowiesz o swoich problemach. Wspólnie będziecie dochodzić do znalezienia skutecznych sposobów rozwiązania problemu.


Obecnie nie prowadzę prywatnej praktyki w zakresie profesjonalnej pomocy psychologicznej/psychodietetycznej. Póki co skupiam się na moim dziecku i rodzinie. Jednak w tym czasie nie próżnuję - wzbogacam swoją wiedzę poprzez zawodowe czasopisma dla psychologów i psychoterapeutów, czytam książki z zakresu terapii poznawczo-behawioralnej. Zdobywam wiedzę, którą w niedługim czasie zamierzam wykorzystać w trakcie kursów, szkoleń i staży i praktyki własnej.

Witajcie po dłuższej przerwie :)

Kama.

piątek, 24 listopada 2017

Spaghetti łososiowe - sposób na rybkę.

- Kaaaaaaaaama co Ty zrobiłaś na ten obiad? Przecież to w ogóle do siebie nie pasuje! Skąd wzięłaś przepis na to? Pewnie sama to wymyśliłaś... - krzyczy mąż po pierwszym widelcu obiadu.

Pasuje czy nie pasuje - ważne, że najważniejszy członek rodziny wciągnął całą miskę i to do tego ryby, z którą ostatnią się nie lubimy.

Rybę zazwyczaj przygotowuję na dwa sposoby. Bez względu na rodzaj ryby piekę ją w piekarniku z cytryną i czosnkiem, albo smażę na patelni. Jak to powiedziała ostatnio moja przyjaciółka - typowy piątkowy obiad - ziemniory, ryba i kapucha. Robiłam pewne kombinację - a to bez tego, a to bez tamtego - za każdym razem Jan rybie mówił NIE. Podczas urlopu w Gdańsku Jan codziennie wciągał pokaźną porcję dorsza, zaczęłam więc częściej proponować dorsza - jednak efekt był taki sam. Pieczonej, suchej ryby Jan tknąć nie chciał.

Ryba w diecie dziecka jest niezmiernie ważna. Zaleca się jej włączenie do jadłospisu tuż po warzywach i owocach, czyli w okolicach 7-8 miesiąca i proponowanie jej dziecku 1-2 razy w tygodniu.  Ryby zawierają zdrowe nienasycone kwasy tłuszczowe niezbędne do prawidłowego wzrostu i rozwoju - zwłaszcza poznawczego. Mięso ryb morskich dostarcza również jod, który jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania tarczycy, oraz witaminę D - która jak wiadomo jest witaminą życia i wpływa m.in. na regulacje układu odpornościowego.

Zaleca się zwłaszcza spożywanie tłustych ryb morskich - łosoś, makrela atlantycka, chudych ryb morskich - dorsz, sola, mintaj, a z ryb słodkowodnych najlepszy będzie karp i pstrąg. Celowo nie wymieniam halibuta, który jest gatunkiem zagrożonym.
Nie zaleca się podawania dzieciom ryb drapieżnych - okoń, makrela królewska, rekin czy miecznik. Zrezygnujmy również z tuńczyka, wszystkich ryb puszkowanych (nie tylko ze względu na rtęć, ale również aluminium) marynowanych oraz ryb wędzonych (zarówno na ciepło jak i na zimno). W trakcie procesu wędzenia uwalniane są szkodliwe związki, ponadto taka ryba jest bardzo słona.

Któregoś dnia układając menu tygodniowe wpadłam na pomysł by rybę podać Janowi z tym, co uwielbia - sosem pomidorowym. Skoro uwielbia spaghetti to łososiowym też nie pogardzi. Pomyślałam sobie, że dorzucę jakieś warzywo, podam z makaronem i zobaczymy. Nie jestem za tym by zmuszać dziecko do jedzenia. Dziecko jak dorosły ma swoje gusta smakowe - jedne potrawy i produkty mu odpowiadają inne nie i należy to szanować, ale szukać też rozwiązania.

I to był strzał w dyszkę.

Spaghetti łososiowe

Składniki 

- 350 g łososia
- cukinia
- 2 marchewki
- średni por
- dwa ząbki czosnku
- passata pomidorowa
- makaron spaghetti
- przyprawy: słodka mielona papryka, bazylia, oregano
- olej rzepakowy

Przygotowanie

Łososia kroimy w kostkę. Czosnek wyciskamy przez praskę, albo drobno siekamy. Kroimy warzywa. Gotujemy makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Na oleju przesmażamy łososia - ok. 3-4 minut (jeśli chcesz uniknąć smażenia możesz go wcześniej upiec w piekarniku - 180 stopni ok. 20-25 minut) razem z czosnkiem. Dodajemy pokrojone warzywa, zalewamy sosem pomidorowym, dodajemy przyprawy i gotujemy na bardzo wolnym ogniu do momentu, aż marchewka będzie miękka. Opcjonalnie możemy posypać łososiowe spaghetii serem grana padano.




A jak Wy serwujecie rybę swoim

poniedziałek, 30 października 2017

Kryzys osiemnastego miesiąca.


KTOŚ NAM PODMIENIŁ DZIECKO
 
"Rafał, ktoś podmienił nam dziecko" - powiedziałam do męża, po całym dniu w domu z Janem. Za oknem pogoda apokaliptyczna, dlatego na wszelkie możliwe sposoby próbuję organizować czas w domu. A to piasek kinetyczny ( dzięki Madzia), a to klocki, a to puzzle - kołowate i podłużne, drewniane i papierowe - cuda wianki - co tylko możliwe. Generalnie i tak wszystko jest na nie (poza przeglądaniem książek). NIE to podstawowe słowo w Jaśkowym słowniku. NIE znaczy NIE, ale NIE znaczy czasami też TAK, albo ZASTANOWIĘ SIĘ. Ulubionym zajęciem syna, które każdego po kolei doprowadza do szału jest wylewanie wody - z butelki, z bidonu, z wanny - przy nadarzającej się okazji - gdy czujne oko rodzica zezuje na codzienne obowiązki. Myślę sobie - taki wiek, taki już jest, należy przeczekać, być przewodnikiem dziecka - nie radzi sobie z emocjami, więc je nazywamy, uczymy się rozpoznawania różnych stanów emocjonalnych przy pomocy książeczek edukacyjnych, on po prosto potrzebuje uwagi. 


Ale zapomniałam o jednej ważnej rzeczy - w czwartym i osiemnastym miesiącu życia dziecka następują dwie najtrudniejsze regresje snu w życiu malucha. Są to okresy olbrzymich skoków rozwojowych - dziecko nabywa wiele nowych umiejętności  - werbalnych, motorycznych, odkrywanie świata jest niezwykle ciekawe- szkoda czasu na sen, przy czym jednocześnie maluch jest zmęczony. A zmęczone dziecko to marudne, nerwowe, krzykliwe, zbuntowane dziecko. Inne klasyczne objawy, które mogą pojawić się w tym okresie to zmiany apetytu, ogólne rozdrażnienie, nerwowość, olbrzymia potrzeba bycia przy mamie, potrzeba kontaktu, dotyku - jest to okres kolejnego etapu lęku separacyjnego. Należy podkreślić, że jest to naturalny etap w rozwoju dziecka. Warto pamiętać również o tym, że każde dziecko może reagować inaczej na okresy skoków rozwojowych - jedni rodzice zauważą zmianę w zachowaniu, inni takiej zmiany nie zaobserwują. Zmiana w zachowaniu wynika również z tego, że nasze dziecko próbuje być bardziej samodzielne, stawiać na swoim, następuje intensywny rozwój autonomii i niezależności. Dziecko przeżywa złość - bardzo intensywnie, nie jest w stanie tłumić czy kontrolować swoich emocji. Nie rozumie, że gryzienie, bicie, szczypanie - które pozwalają mu rozładować napięcie - sprawiają komuś ból. To nie ten etap rozwoju poznawczego, choć zaczyna pojawiać się empatia.


JAŚKOWE WONDER WEEKS
 
Mogę śmiało powiedzieć, że idziemy kalendarzem skoków rozwojowych - często powtarzałam, że mam wrażenie, że po urodzeniu Jana przeżywamy jeden, ciągły, wielki skok, jednak to co działo się w okresie 15-16 miesiąca i teraz, to jest jest dopiero wyzwanie dla rodzica i trenowanie jego cierpliwości. 

Nie przesadzę, gdy napiszę, że jest to straszny okres - do pobudek nocnych (a przesypialiśmy już całe noce) dochodzi silna potrzeba spania w nocy na mnie, przy mnie - gdy tylko Jan czuje, że się oddalam wybudza się. Podobnie jest w ciągu dnia - ostatnią godzinę drzemki śpimy razem, co wprowadza w nasze życie olbrzymi chaos i konieczność przeorganizowania codzienności. Jednak odpowiadam na potrzeby mojego dziecka, rezygnując przy tym z innych aktywności. Gdy utwierdziłam się w przekonaniu, że postępuje słusznie, jest mi łatwiej - patrzeć na stertę prania czy brudną podłogę w kuchni. Zdarzają się takie noce, że Jan wybudzi się niespodziewanie, ma problem z zaśnięciem, energicznie i donośnie protestuje na próby zmiany pieluchy, siedzi i dotyka mnie po głowie, podszczypuje, podgryzuje, zanosi się śmiechem, ale spanie mu nie w głowie.Noszę, tulę, proszę, rzucam zaklęcia - czasami działa, czasami dzień zaczynamy w nocy. W ciągu dnia nie jestem w stanie położyć go na drzemkę o stałej porze - wszystko uległo rozregulowaniu - dzisiaj np. Jan zasnął w moich ramionach w trakcie przeglądania książeczki. Ciężko jest zaplanować jakąkolwiek aktywność, bo wszystko podporządkowane jest pod nieznaną nikomu godzinę drzemki. I choć widzimy po synu, że jest zmęczony, to każde pytanie czy idziemy spać, czy też próby uśpienia kończą się krzykiem i ucieczką. Zauważyłam również zmiany w apetycie - Jan stał się bardziej wybredny - gdy nie pasuje mu obiad, to go po prostu nie zje, ewentualnie przemaszeruje z talerzem do kuchni i jego zawartość umieści w koszu. Zjada to co lubi, nie ma sensu teraz wprowadzać nowości, bo neofobia się nasiliła. Obecnie nasza dieta nie jest zbytnio zróżnicowana, ale cieszy mnie, że cokolwiek zjada - często na tym etapie dzieci odmawiają w ogóle jedzenia. Gdy spędzamy dni w większym gronie rodzinnym sytuacja wygląda podobnie - na wszelkie próby opieki przez innych członków rodziny Jan reaguje spazmami, wrzaskami - MAMA, MAMA płaczem i rzucaniem się po podłodze. Jest to trudna sytuacja dla rodzica - bo sami wiecie, co osoby z boku sobie myślą - ale nie grzeczny ( nie znoszę gdy ktoś używa tego zwrotu w stosunku do mojego dziecka - bo np. nie chce dać cioci buzi - o jakiej niegrzeczności tu mówimy? albo strofuje moje dziecko jak ma się zachowywać i na co, czy na kogo uważać - rodzic jest od tego by zapewnić bezpieczeństwo dziecku i dzieciom w jego otoczeniu - hamowanie naturalnych, dziecięcych odruchów to negatywne ingerowanie w rozwój dziecka i od dzisiaj stawiam sprawę bardzo jasno). 

Mamy też znacznie więcej całowania, dotykania, przytulania, siadania na kolanach, obcowania z człowiekiem, a nie z zabawkami. W zasadzie zabawki służą jedynie do robienia bałaganu - poza klockami DUPLO - ulubiona zabawa polega na kategoryzacji - w jednej grupie ludziki, w drugiej zwierzątka, w trzeciej - wszystko inne. Jan  intensywnie skupia się też nad książkami, w których umieszczone są obrazki do wyszukiwania. Z wielką chęcią wyszukuje poszczególne przedmioty, uczy się nazw zwierząt i próbuje powtarzać po mnie słowa - na razie nieśmiało i mało wyraźnie. Jednak gdy kończy się ten trudny skok rozwojowy - dzieci zaczynają same z siebie powtarzać po rodzicach słowa - następuje znaczny progres mowy - nie mogę się już doczekać - z obliczeń wynika, że na Boże Narodzenie będziemy mieć w domu małą gadułke :) Gdy już minie ten ciężki okres napiszę o nowych osiągnięciach rozwojowych Janka :)



JAK PRZETRWAĆ?

Doświadczanie przez matkę takiej ambiwalencji zachowań dziecka sprawia, że ma prawo czuć się ona przeciążona, wyczerpana, rozdrażniona, rozgniewana - ważne jest, by uświadomić sobie swoje odczucia względem zachowania dziecka i zrozumieć, że naszemu dziecku też jest trudno. To przede wszystkim ono potrzebuje czuć się bezpiecznie, troski, zainteresowania, pomocy w przejściu najłagodniej jak się da tego trudnego etapu. Deprywacja snu w nocy wpływa na funkcjonowanie w ciągu dnia - ja nie próbuję pogodzić wszystkiego i być bohaterem w swoim domu - dostosowuje się do codzienności mojego dziecka i odpoczywam razem z nim - śpiąc, czytając, przeglądając internety.
Jeśli chodzi o sam rytuał snu - to nie ma sensu robić niczego na siłę - dziecko protestuje, wy się denerwujecie - nie jest to nikomu potrzebne. Ja sugeruję obserwować, czekać, robić próby, jednak rezygnować, gdy napotykacie na opór i jawny bunt. Proponuję również zaparzyć meliskę, kupić dobrą, pachnącą, mieloną kawę, każdego dnia zrobić coś przyjemnego tylko dla siebie. I przede wszystkim uzbroić się w cierpliwość, skierować myśli na tor - to kiedyś minie

A Wy przed, po czy w trakcie?


wtorek, 24 października 2017

My Fall Bucket List - jesienna lista

Jesień pełną parą moi drodzy. Po tej pięknej, ciepłej, letniej, złotej polskiej jesieni zostało tylko wspomnienie. Obecnie za oknem leje deszcz, wieje zimny, porywisty wiatr, drzewa niemal całkowicie pozbawione są liści. Wcześniej było bajecznie, kolorowo, klimatycznie i urokliwie, teraz natomiast wieje grozą. Jesień to okres gdy dopadać nas może zmęczenie, spadek motywacji, problemy z koncentracją, przygnębienie, obniżenie nastroju, wzmożona senność, nicmisięniechcizm. Warto jednak nie dawać się nie sprzyjającej aurze i codziennie czerpać radość z życia. Dla zwiększenia motywacji własnej stworzyłam listę rzeczy, które chciałabym zrobić jesienią - sama i z rodziną. Część punktów już odhaczona :D


Jesienna lista 

1. spróbować nowego przepisu na zupę
2. upiec szarlotkę
3. zrobić dyniowe placki
4. ugotować zupę krem z dyni
5. zrobić puree dyniowe
6. iść z rodziną do zoo 
7. zrobić jesienną sesję zdjęciową
8. kupić planszówkę i zacząć planszówkowe niedziele
9. napić się jabłkowego cydru
10. zacząć czytać kryminały Nesbo
11. wprowadzić wieczorny rytuał picia kakao
12. iść z rodziną na spacer do lasu
13. zwiedzić z chłopakami polskie miasto
14. spędzić dzień w pidżamach
15.zrobić porządek w szafie z ubraniami
16. wziąć kąpiel w wannie pełnej piany
17. kupić świece zapachowe
18. kupić tematyczne skarpety
19. zrobić jesienne zakupy odzieżowe
20. zrobić zdjęcie w trakcie rzucania liśćmi
21. skakać w liściowych kopcach
22. iść na basen
23. zapisać się na siłownie
24. iść na koncert
25. długie jesienne spacery
26. wywołać wakacyjne zdjęcia
27. odwiedzić groby bliskich
28. wkręcić się w nowy serial
29. zapisać się na studia, kursy i szkolenia zawodowe
30. założyć dziennik ''jestem wdzięczna za..."



Za rok lista będzie fajniejsza! Planuję wzbogacić ją o takie punkty jak:

- odwiedzić farmę dyń
- zorganizować imprezę halloweenową
- piękne przyozdobić mieszkanie
- wybrać się na piknik
- wybrać się na rodzinną przejażdżkę rowerową
- zrobić szalik na drutach


A Wy robicie takie listy? Jak sobie umilacie jesienne dni?