piątek, 13 kwietnia 2018

Plac zabaw i jego wpływ na rozwój dziecka.

Gdy na zewnątrz robi się ciepło spędzamy dużo czasu na świeżym powietrzu. Obserwuję wiele mam czy par spacerujących z dziećmi w wózku, lub siedzących na ławkach, podczas gdy dzieci biegają po ''starówce''. Każda forma ruchu na świeżym powietrzu jest dobra, jednak zabawa na placu zabaw jest mocno rozwijająca dla dzieci - i to również tych najmłodszych. Całe poprzednie lato spędziliśmy z Janem w piaskownicy. Jeszcze wtedy nie wiele się bawił w sposób przyczynowo-skutkowy, ale już wykazywał zainteresowanie łopatką, przesypywaniem piasku do wiaderka. Chętnie zjeżdżał z niskiej zjeżdżalni, bujał się na konikach - podpierany za plecy i huśtawce.

Od tamtej pory na plac zabaw zachodziliśmy podczas codziennych spacerów. I nie miała znaczenia pogoda - czy w deszczu, śniegu, przy wietrze, czy też w słońcu - Jan zawsze musiał chociaż przez 20 minut pobujać się na huśtawce. Huśtawka jest też tradycją podczas pobytu u teściów - fajnie się w niej zasypia :)

Nie wszystkie dzieci chętnie się bujają, nie wszystkie mają łatwość zabawy w piasku - przeszkadza im struktura, to, że rączki są oblepione, a buty brudne. Czasami jest to naturalne w rozwoju dziecka, czasami stanowi podstawę do dalszych obserwacji - ale o tym powiem Wam więcej gdy już skończę odpowiednie przeszkolenie.

Ale przejdźmy do głównego tematu - rozwijającego wpływu placu zabaw.

Na nowoczesnych placach zabaw znajdziemy różne, atrakcyjne dla dziecka obiekty. Jednak skupmy się może na tych tradycyjnych, będących na placach zabaw od zawsze.


ZJEŻDŻALNIE


Dzieci uwielbiają zjeżdżalnie! 
Podczas zjeżdżania na zjeżdżalni dziecko rozwija równowagę i koordynacje. Uczy się jak balansować ciałem, jaką przyjąć pozycje podczas zjeżdżania, ale również tego jak upadać. Dziecko oswaja się z szybkością, trenuje precyzyjność ruchów. Na placach zabaw możemy spotkać się z różnymi zjeżdżalniami - atrakcyjnymi również dla starszych dzieci. Gdy wybierzecie się z dzieckiem do parku zabaw możecie zjeżdżać w ciemnej rurze, czy z długiej zjeżdżalni, na której miejscami unosisz się do góry :) Młodsze dzieci na początku warto asekurować, nie rzadko wykazują one postawę lękową i boją się pierwszego zjazdu. Pamiętajmy, że warto zachęcić, ale nie zmuszajmy dziecka do tego, czego robić ochoty nie ma.

HUŚTAWKA

Dziecko spokojne kołysanie zna już z życia płodowego. Podczas gdy mama się porusza, dziecko ukojone zasypia. Huśtanie sprawia przyjemność - zarówno mniejszym jak i większym dzieciom. Podczas bujania na huśtawce czy też konikach dziecko rozwija równowagę, koordynacje, wycisza się, uspokaja. Czy zdarzyło się Wam, że Wasze dzieci po prostu zasnęły w trakcie huśtania? Bo nam nie raz :) Huśtawka ma działanie wyciszające, działa antystresowo - pomaga w sytuacji silnie stresującej. Zabawy na huśtawce mają również działanie terapeutyczne - zalecane są w terapii dzieci autystycznych, z nadpobudliwością ruchową czy ze zdiagnozowanymi innymi zaburzeniami psychicznymi. Jeśli macie swój dom i dużo miejsca wokół niego to fajną opcją jest rodzinna, duża huśtawka. Huśtawki można też zamówić w sklepach w różnej formie - montowane do sufitu, do futryny. W związku z tym, że u nas Jan nie ma problemu z bujaniem nawet zimą nie inwestowaliśmy w domową. Teraz gdy spodziewamy się drugiego bobasa, planuję zakupić multisensoryczną kołysko-huśtawkę.



DRABINKI I WSPINACZKI

Podczas wspinania na drabinkach dziecko uczy się oceny ryzyka, oceny własnych umiejętności, następuje współpraca różnych części ciała, rozwijają i wzmacniają się mięśnie, współdziałają obie półkule mózgowe (naprzemienne ruchy rąk i nóg). Dziecko ma możliwość usprawniania motoryki dużej. Podczas zabawy na drabinkach ważna jest asekuracja dorosłego. Coraz częściej na placach zabaw widzę również mini ścianki wspinaczkowe - doskonały pomysł :) 


URZĄDZENIA BALANSUJĄCE

Występują w postaci bujanych, podwieszanych mostów czy też równoważni. W naszej okolicy chyba jeszcze nie widziałam placów zabaw wyposażonych w te elementy. Jednak Jan ma mnóstwo frajdy z podjazdów dla rowerów i wózków, które znajdują się przy klatkach schodowych. Uwielbia pod nie podbiegać i zbiegać z nich. Podczas biegu z tych bardziej stromych niejednokrotnie poczuł jak wygląda upadek, ale nie zraził się i kontynuuje biegi, przez co rozwija równowagę, uczy się kontroli nad swoim ciałem.


PIASKOWNICA

Jan jest obecnie w fazie wrażliwej na rozwój ruchowy - wszelkie zabawy z piłką, wspinaczki, bieganie, skakanie to coś co sprawia mu olbrzymią radość. Ostatnio nieco mniej bawi się w sposób statyczny. Usiądzie w piaskownicy, pobawi się kilka minut, po czym rzuca gadżetami i biegnie na zjeżdżalnie. Jednak piaskownica na placu zabaw jest miejscem, w którym zawsze są dzieci. Młodsze jedzą piach i przesypują piasek z łopatki do wiaderka :) starsze robią konstrukcje - budują zamki, kopią rowy, tworzą rozmaite babki, które później przyozdabiają liśćmi, kwiatami - znacie to prawda?
Jeśli chodzi o funkcję rozwojową, to zabawa piaskownicy nie tylko wspiera rozwój motoryki małej i kreatywności, ale także - a może zwłaszcza - wspiera rozwój społeczny dziecka. Uczy dawać, brać, dzielić się, współpracować i podporządkowywać się grupie. Uczy czym jest praca i poszanowania dla niej. W ogóle zabawa sama w sobie jest funkcją społeczną. Piasek dostarcza również doznań sensorycznych - dotyk jest bardzo ważnym zmysłem, który bardzo wcześnie rozwija się u dziecka, współgra z innymi zmysłami i wpływa na harmonijny rozwój. Podczas chodzenia boso po piasku angażujemy wiele zmysłów, które wpływają na pobudzenie wielu komórek i  tworzenie nowych połączeń w mózgu oraz wzmacnianie już tych istniejących. 



Nasze zabawy na placu zabaw znajdziesz na moim instagramie - KLIK



wtorek, 3 kwietnia 2018

Domowa ciastolina.

Jan uwielbia zabawę ciastoliną. Fascynacja trwa dobre cztery miesiące, co mnie bardzo cieszy, ponieważ nie dość, że jest to zabawa która zajmuje go na dłuższy czas, to jest też mocno rozwijająca. 
Ciastolina dostępna w sklepach jest kolorowa i pachnąca, jednak charakteryzuje się ona jednolitą strukturą. Wykorzystując dołączone w zestawie narzędzia możecie wyczarować ciasteczka, torty, tosty, gofry, kanapki, hamburgery....i to nie wszystkie możliwości. Nasze ciastolinowe wytwory Jan wykorzystuje w zabawie w udawanie/ tematycznej - częstuje nas goframi i głośno krzyczy JEC!!! ;) 


Lepienie, rwanie, kulanie, wałkowanie, rozciąganie, tworzenie z ciastoliny doskonale wpływa na rozwój:

- motoryki małej
- ogólnej sprawności manualnej
- wyobraźni
- kreatywności

Dodatkowo mnie takie ugniatanie doskonale relaksuje, rozładowuje napięcie, wycisza - myślę, że na dziecko może mieć taki sam wpływ.


Ciastolina dostępna w sklepach przeznaczona jest dla dzieci w wieku 3+ - nie tylko ze względu na złożoność zabawy - jednak dwulatek sam nie jest w stanie wykorzystać wszystkich dostępnych narzędzi, ale także występuje ryzyko połknięcia. Podczas zabawy Janowi ZAWSZE towarzyszę Ja albo mąż - nigdy nie wiadomo kiedy zdecyduje się skosztować pysznego gofra z borówkami ;)

Dla młodszych dzieci proponuję stworzenie domowej ciastoliny. Dodatkowo możemy wzbogacić ją o wrażenia sensoryczne - dodając produkty dostępne w domu.

Przepis na domową ciastoliną:

- 400 ml mąki
- 400 ml ciepłej wody
- szklanka soli
- 2 łyżki oleju


Wszystkie składniki dokładnie mieszamy - możecie użyć miksera, jednak nie jest to konieczne. Przygotowaną masę podgrzewamy na wolnym ogniu, cały czas mieszając do momentu aż zgęstnieje i będzie bez problemu odklejać się od rąk. 
Następnie uzyskaną ciastolinę dzielimy na porcję i do każdej dodajemy wybrany przez nas składnik. I tutaj ogranicza Was tylko wyobraźnia. Do dostarczenia doznań sensorycznych możecie wykorzystać kolorowe barwniki, przyprawy w proszku, ziarna, suszone kwiaty, świeże liście, świeże przyprawy, naturalne olejki zapachowe.

Przygotowanie masy, razem z posprzątaniem kuchni zajmuje 40-50 minut. 



NASZA DOMOWA SENSORYCZNA CIASTOLINA



Ciastolina z czarnuszką. Jeśli nie macie czarnuszki, możecie dodać płatki owsiane, ryż czy siemię lniane.


Ciastolina z niebieskim barwnikiem spożywczym i olejkiem lawendowym.


Ciastolina z listkami świeżej bazylii. Super byłaby ze świeżą miętą - ale się nam skończyła.


Ciastolina z cukrowymi serduszkami.


Ciastolina z curry. Jeśli chcecie żeby jakaś przyprawa (kurkuma, papryka słodka) zabarwiła Wam całą porcję - użyjcie całego opakowania. 



Z tego przepisu masa wychodzi idealna !


Mały fotograf :D

To co, przygotujecie taką sami w domu? Zabawa i doznania gwarantowane ;)

wtorek, 20 marca 2018

Niewydolność szyjki macicy - moja historia.


Witajcie! Obiecałam, że napiszę na blogu wpis dotyczący niewydolności szyjki macicy. W związku z tym, że nie mam wykształcenia medycznego bazować będę na swoim doświadczeniu i wiedzy, którą zdobyłam na etapie studiowania mojego problemu i rozmów ze specjalistami z zakresu ginekologii i położnictwa.

Gdy zaszłam w moją drugą ciążę - z Jasiem - miałam takie wyobrażenie, że gdy minie 13 tydzień ciąży to jestem bezpieczna. Nie wiedziałam NIC o skracających się szyjkach, przedwczesnych porodach, późnych poronieniach, odklejających się łożyskach itd. Z czasem aplikacja ciążowa podsuwała mi różne newsy, ale nigdy nie pomyślałam, że na własnej skórze będzie mi dane doświadczyć tego wszystkiego. Przecież zdarza się to tak rzadko..

Nie wiem czy jest sens powtarzać informację, które możecie bez problemu wygooglować. Ale może to co najważniejsze. Niewydolność szyjki macicy czyli jej skracanie, rozwieranie prowadzi do poronienia lub przedwczesnego porodu. 
Skąd się bierze niewydolność szyjki? Szyjka jest osłabiona, czego powodem mogą być wcześniejsze zabiegi na szyjce macicy (łyżeczkowanie, sztuczne poronienie), wady wrodzone, nieprawidłowości produkcji kolagenu, wcześniejsze porody, zaburzenia hormonalne, ale także infekcje. Jedne kobiety mogą też mieć anatomicznie krótsze szyjki. Wszystko jest w porządku do 14 tygodnia. Po 14 tygodniu gdy zaczyna coraz bardziej rosnąć macica i bobas zaczynają się problemy - szyjka nie jest w stanie wytrzymać ciężaru, nie jest w stanie utrzymać ciąży - zaczyna się przedwcześnie rozwierać i ''puszczać''. Wpadnijcie do Mamy Ginekolog - kto nie zna Nicole? 


Wróćmy do mojej ciąży z Jasiem. 
Czułam się doskonale - żadnych wymiotów, nudności, biegałam, pływałam, w 17 tygodniu marszem pokonałam ponad 15 km. I własnie po tym marszu pierwszy raz poczułam, że przesadziłam. Zaczęło mnie boleć podbrzusze. Łyknęłam lek rozkurczowy i minęło. Za 2 dni miałam wizytę u mojego lekarza prowadzącego więc nie panikowałam. Na badaniu okazało się, że jest wszystko ok, ale faktycznie macica zachowuje się dość niespokojnie, napina się, stawia, twardnieje. Za tydzień pojawiłam się na kolejnej kontroli, na której to okazało się, że szyjka od ostatniej wizyty skurczyła się w ekspresowym tempie. Nie położyłam się do szpitala, ale zalecono mi oszczędny tryb życia, pobrano posiew z kanału szyjki i zaproponowano założenie pessara - wtedy jeszcze wciąż nie wiele wiedziałam, co tam się odstawia. Posiew nie był jałowy więc przez tydzień przeleczyłam się antybiotykiem i w 20 tygodniu w gabinecie lekarskim założono mi pessar, który miał za zadanie odciążyć szyjkę macicy i zapobiec jej dalszemu skracaniu. Założenie krążka jest bezbolesne, odbywa się szybko, nie wymaga znieczulenia. Jest metodą nieinwazyjną, jednak ma jedną bardzo dużą wadę - jako ciało obce jest bardzo często przyczyną infekcji. I właśnie w 31 tygodniu z zagrażającym porodem przedwczesnym wylądowałam w szpitalu. W posiewie wyhodowano nic innego jak paciorkowca, który przyczynił się do dalszego skracania i rozwarcia szyjki na opuszkę palca. Zastosowano antybiotykoterapię, dostałam zastrzyki na rozwój płuc dla Jasia, w razie gdyby doszło do przedwczesnego porodu, leżałam i czekałam na rozwój sytuacji. Po trzech dniach wszystko minęło. Po tygodniu zostałam wypisana do domu z zaleceniami wytrzymania do 36 tygodnia :) Wytrzymałam. Po skończonym 36 tygodniu zdjęto mi pessar. Porodu spodziewaliśmy się w każdej chwili, ponieważ szyjka była zgładzona, mięciutka, skrócona maxymalnie i rozwarta na 2 cm. Z rozwarciem i bez szyjki dochodziłam do 39 tygodnia, poród został wywołany, trwał 2,5 h. Wszystko skończyło się szczęśliwie. W czasie ciąży prowadziłam oszczędny tryb życia - ale nie leżałam plackiem w domu. Funkcjonowałam normalnie, ale bez szaleństw.

W trzeciej ciąży ze Stasiem, nie mieliśmy tyle szczęścia. Problemy zaczęły się w 18 tc. Do skrócenia szyjki do 2 cm doszło niemalże bezobjawowo i ekspresowo. W poniedziałek szyjka ma 3,5 cm, w środę niecałe 2 cm i zaczyna rozwierać się od środka - szybka decyzja - zakładamy szew okrężny, natychmiastowa hospitalizacja. Jeszcze w środę w nocy, w szpitalu dostałam plamienia z dróg rodnych. Początkowo wszyscy myśleliśmy, że krwawi skracająca i rozwierająca się szyjka. Plamienie/ krwawienie jest przeciwwskazaniem do założenia szwu - także leżymy plackiem, biorę leki i czekamy aż plamienie ustąpi, a macica "uśnie". Na początku tygodnia zakładamy szew. W piątek pojawiły się regularne skurcze, które hamowały leki rozkurczowe, ale na krótką chwilę. W nocy dostałam krwawienia - jak się okazało na USG z dolnej, przedniej części łożyska - odkleja się. CRP rośnie....gdzieś jest infekcja? Posiewy czyste. Jeden antybiotyk - CRP rośnie, drugi antybiotyk - CRP jeszcze wyższe...Macica twarda, napięta, trzy dni to był jeden wielki skurcz. W niedzielę w nocy szyjki już nie było, pojawiło się 3 cm rozwarcie - ale ja już wcześniej wiedziałam, że nie dotrwamy do szwu, że tym razem nie będzie dobrze. Nad ranem urodziłam Stasia. W 19 tygodniu ciąży nie miał żadnych szans na przeżycie, do końca był żywym, zdrowym chłopcem. Moje ciało zawiodło. Ja zawiodłam. Nie byłam w stanie utrzymać ciąży. O tym, że był to najgorszy moment mojego życia - to już wiecie. Bardzo się bałam - jeszcze długo po. Jednak wiedziałam, że mamy XXI wiek i wiele kobiet z niewydolnością szyjki macicy rodzi zdrowe, donoszone dzieci. Na tym etapie wiedziałam już, że niewydolność szyjki się leczy, jednak trzeba zareagować odpowiednie wcześnie. Nie pozwoliłam na to, by strach ze mną zwyciężył. Nie pozwoliłam sobie na więcej chwil słabości. Uwierzyłam w to, że jestem silna, że sobie poradzę. I byłam przygotowana na to, że jak będzie trzeba to te 9 miesięcy przeleżę.

Jestem w kolejnej ciąży. Z szyjką o długości 2,5 cm w 15 tygodniu. Z profilaktycznie założonym szwem okrężnym, do którego zakwalifikował mnie najlepszy specjalista w Polsce - profesor Dębski. Człowiek, który w swoim życiu widział wiele beznadziejnych przypadków - i większość z nich skończyła się dobrze. Jestem pod doskonałą opieką mojego lekarza prowadzącego ciążę. Skłamałabym gdybym napisała, że się nie boję. Boję się każdego dnia. Wiele rzeczy nie jesteśmy w stanie zaplanować, przewidzieć, wykluczyć. Mam świadomość tego, że może spotkać mnie coś złego. Pogodziłam się z tym, że moje ciało nie jest doskonałe, że okres ciąży jest dla mnie okresem bardzo trudnym i wymagającym. 


Jednak wierzę w to, że mimo niewydolnej szyjki uda mi się donosić ciążę do bezpiecznego okresu. Wszystkim mamom, które mają problemy ciążowe, straciły dzieci z powodu niewydolności przesyłam mnóstwo pozytywnej energii i wiary w to, że się uda. Najważniejsze, żebyście zrozumiały, że to nie jest Wasza wina - tak się po prostu zdarza. Mówią - ciąża nie choroba - a ja się z tym nie do końca zgodzę. 

O metodzie leczenia którą zastosowano w moim przypadku w następnym poście.

Kama.


niedziela, 4 marca 2018

Sok z żurawiny - Oleofarm. Na zdrowie ;)

W okresie jesienno-zimowym często sięgam po naturalne soki owocowe, które wspomagają organizm - zwłaszcza w okresie infekcyjnym. Soki z Oleofarmu są naturalnymi sokami owocowymi, nie zawierają cukru - więc wybór jest oczywisty. Po soku malinowym z lipą i z owoców pigwy przyszedł czas na przetestowanie soku z owoców żurawiny oraz syropu malinowego. 

Syrop malinowy zniknął w ciągu tygodnia. Dobrał się do niego Rafał z Jaśkiem, delektując się pyszną herbatą z miodem i syropem malinowym. Niewiele go dla mnie zostało, ale jednorazowe posmakowanie wystarczyło mi, by umieścić go w czołówce syropów malinowych. W składzie dwa proste składniki - owoc maliny i cukier. Więcej o właściwościach prozdrowotnych malin pisałam tutaj. Syropy zamówione, czekamy na dostawę - zima przecież nie odpuszcza. 

Nowością w mojej kuchni jest sok z żurawiny. Jest to naturalny 100% sok z żurawiny otrzymywany poprzez bezpośrednie wyciskanie owoców żurawiny. Charakteryzuje się kwaśnym, lekko cierpkim smakiem. Sok z żurawiny jest doskonałym składnikiem codziennej diety. Sok można rozcieńczyć wodą lub innym sokiem i osłodzić miodem.



DLACZEGO WARTO PIĆ SOK Z ŻURAWINY?


Owoce żurawiny zawierają bardzo dużą ilość substancji antyoksydacyjnych i to właśnie one sprawiają, że sok z żurawiny jest cennym produktem prozdrowotnym.
Wartości odżywcze soku żurawinowego
- przeciwutleniacze
-witamina C, b6, E i K
- kwas salicylowy
- wapń, żelazo, magnez, fosfor, sód, cynk


KORZYŚCI ZDROWOTNE

1. Ochrona przed zakażeniami układu moczowego

Badania wykazały, że sok z żurawiny zawiera proantocyjanidyny, które posiadają właściwości przeciwzapalne i skutecznie zapobiegają utrzymywaniu się bakterii na ścianach pęcherza moczowego. Związki te zapobiegają także dalszemu namnażaniu się szkodliwych mikroorganizmów i wypłukują je wraz z oddawaniem moczu. Badania pokazują również, że regularne picie soku żurawinowego może bardzo skutecznie zapobiegać nawracającym zakażeniom układu moczowego. Zalecany kobietom w ciąży i przygotowującym się do zabiegów ginekologicznych (1).

2. Hamowanie rozwoju wirusa grypy

Według wyników niektórych badań sok żurawinowy pomaga hamować rozwój wirusa grypy Haemophilus, które są częstą przyczyną infekcji ucha i układu oddechowego u dzieci. Świeży sok z żurawiny może być również skuteczny w leczeniu bólu gardła i przeziębienia.Działanie przeciwzapalne żurawiny okazuje się również skuteczne względem stanów zapalnych płuc, często powodowanych przez wirusa grypy. Zawarte w żurawinie składniki aktywne pozwalają zapobiegać przywieraniu wirusa grypy do komórek, a tym samym zapobiegać rozwojowi choroby (1).
3. Działanie antynowotworowe

Zawarte w żurawinie związki polifenolowe sprawiają, że jest ona uważana za produkt mający wpływ na hamowanie rozwoju niektórych typów nowotworów. Dieta  bogata we flawonoidy zmniejsza ryzyko zachorowania na choroby nowotworowe.

4. Ochrona serca

Żurawina bogata jest w flawonoidy, które posiadają właściwości antyoksydacyjne i mogą zmniejszyć ryzyko miażdżycy. 

WAŻNE !!!

Żurawina zawiera znaczne ilości kwasu salicylowego, który jest składnikiem niektórych leków (np. Acard). Jego funkcją w organizmie jest rozrzedzenie krwi i działanie przeciwzakrzepowe. W przypadku gdy spożywasz kwas salicylowy z innego źródła, sok z żurawiny pił w niewielkich ilościach, unikaj również zjadania dużej ilości owoców.


Na zdrowie ;)



żrodło

1.https://www.olej.edu.pl/sok-z-zurawiny/

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Zabawki Melissa & Doug.

Zabawa jest nie tylko dominującą formą aktywności, ale w pewnym sensie stanowi główne źródło rozwoju dzieci, aż do wieku szkolnego.  Zabawa jak wynika z samego słowa ma za zadanie bawić, przynosić radość i przyjemność. Ale dziecko dzięki zabawie również uczy się, nabywa i rozwija wiele ważnych umiejętności. Jak rodzice, którzy chcemy łączyć zabawę z nauką na pewnym etapie rozwoju zaczynamy proponować naszym dzieciom zabawki edukacyjne, które rozwijają różne procesy poznawcze. Wybór zabawek jest olbrzymi – jedne są godne uwagi, inne niekoniecznie. Zabawka która sprawdziła się u Frania, może nie cieszyć się większym zainteresowaniem u Stasia. Kluczem w wyborze odpowiednich zabaw czy też zabawek jest obserwacja i podążanie za dzieckiem – czyli odpowiednie reagowanie na obecne zainteresowanie. 

Od jakiegoś czasu przybywa nam zabawek od Melissy & Doug. Melissa & Doug to małżeństwo Melissa & Dug to firma mająca doświadczenie w tworzeniu zabawek od ponad 25 lat. Powstała w zaciszu garażu, dzisiaj jest jednym z wiodących producentów zabawek ogólnorozwojowych dla dzieci w każdym wieku. Wiele zabawek otrzymało prestiżowe nagrody. Mnie urzekła prostota, jakość wykonana - są estetyczne - funkcjonalność oraz duży wybór zabawek wspierających kreatywność.


NAWLEKANIE KORALI 


Nawlekanie korali jest jednym z rodzajów zabawy motorycznej. Doskonale usprawnia motorykę małą - czyli wszystkie ruchy wykonywane przez dłonie i palce. Rozwój motoryki małej rozpoczyna się w okresie niemowlęcym - pierwszym podstawowym ćwiczeniem jest nauka chwytania. Dalszy rozwój przebiega dynamicznie, ważne jest by regularnie ćwiczyć, zachęcać dziecko i usprawniać paluszki i dłoń dziecka. Nawlekanie wpływa również na procesy uwagi - zdolność skupienia się na wykonywanej czynności, usprawnia koordynację wzrokowo-ruchową, uczy cierpliwości oraz kreatywności. Nasze korale dodatkowo służą nam do nauki kolorów i liczenia. Ważne jest by wybrać korale dużej wielkości (mniejsze mogą zostać połknięte przez dziecko) z dość dużą dziurką. W sieci znajdziecie duży wybór korali dla dziewczynek, te od M&D są neutralne :) Korale wykonane są z drewna lakierowanego, pomalowane sześcioma różnymi kolorami. W zestawie znajduje się 30 korali - w pięciu kształtach oraz dwa sznurki. Cena ok. 40 zł



TABLICA MOTORYCZNA Z ZABEZPIECZENIAMI I ZAMKAMI


Gdy zaobserwowałam, że Jan wykazuje duże zainteresowanie małym zamkiem od domku do kluczy oraz zamkiem w drzwiach zdecydowałam, że to odpowiedni moment na wprowadzenie do naszych codziennych zabaw tablic manipulacyjnej z zamkami. Jaś otrzymał ją w prezencie gwiazdkowym od cioci - początkowo wszyscy myśleli, że nie będzie zainteresowany zabawką, ale okazała się ona wigilijnym hitem. W trakcie zabawy tablicą dziecko również rozwija motorykę małą, koordynację wzrokowo-ruchową, uczy się kolorów, licz, logicznego myślenia, rozpoznawania zwierząt, kreatywnego rozwiązywania problemów. Tablica posiada sześć otwieranych drzwiczek. Każde z nich zabezpieczone są innym rodzajem zamka. Po otwarciu zamka i drzwi ukazują się nam zwierzęta w ilości odpowiadającej cyfrze zapisanej na drzwiach. Chociaż producent zaleca zabawkę dla dzieci powyżej 3 roku życia to my dzięki ćwiczeniom z powodzeniem dajemy sobie radę już z większością zamków. Ładne kolory, solidne wykonanie z drewna. Bardzo lubimy. Cena ok 80-100 zł.



PRZEBIJANKA Z KULAMI 


Nasz kolejny hit gwiazdkowy - wieża z kulkami do przebijania. Bo stukanie, pukanie, wbijanie, uderzanie to jedna z ulubionych aktywności u Jana. Z wielką radością uderzał przez większość wigilijnego poranka w kulki, skutecznie grając na nerwach sąsiadom ;) Dzięki przebijaniu i układaniu kul dziecko usprawnia koordynacje wzrokowo-ruchową, zdolność koncentracji. Na górze drewnianej wieży umieszczone są cztery kolorowe kule. Gdy dziecko uderza w nie młotkiem zaczynają po kolei spadać w dół po schodkach, wydając dźwięki. Jan bardzo lubi się nią bawić, choć precyzyjne trafianie młotkiem nie stanowi już dla niego problemu. Do przebijania kul obecnie wykorzystuje swoje stopy :) 
Wiek : 2+. Cena ok 75 zł



DREWNIANE PUZZLE 

Wybór puzzli jest bardzo duży, Jan bardzo lubi drewniane układanki. W zasadzie co jakiś czas muszę proponować mu coś innego, dzięki czemu uczy się kolejnych słów. Melissa & Doug mają duży wybór puzzli - w tym dźwiękowe, które niebawem przetestujemy. Puzzle usprawniają zdolności przestrzenne, koordynacje oko-ręka, motorykę małą, uczą rozpoznawania kształtów, nazw przedmiotów, rzeczy, zwierząt. Bardzo lubimy. Cena ok. 30-50 zł



SORTER KSZTAŁTÓW

O, to nasz kolejny hit zajmujący Jana na dłużej. Sorter kształtów i kolorów kupiłam z myślą o nauce kolorów i usprawnianiu motoryki małej. Zabawka daje możliwość bawienia się na wiele sposobów - układanie według wielkości, kształtów, kolorów, ilości. Klocki są duże, nie sprawiają problemu przy chwytaniu, dzięki dość dużej dziurce łatwo je umieścić na palik. Zabawka wykonana oczywiście w całości z drewna, pomalowane żywymi kolorami. Sorter pomaga w nauce liczenia, rozpoznawania i nazywania kształtów, kolorów. Producent podaje wiek 2+, ale myślę, że z powodzeniem można ją proponować młodszym dzieciom. Cena ok. 50 zł


MAGNESY


Jan miał w pewnym momencie rozwoju bardzo interesował się magnesami na lodówce. Chciał je odczepiać i przyczepiać. Idąc za jego zainteresowaniem postanowiłam zakupić magnesy dostosowane do niego - bezpieczne, dziecięce, z walorami edukacyjnymi. Zwierzęta to był strzał w dziesiątkę. Do dzisiaj cieszą się olbrzymim zainteresowaniem. Dzięki magnesom malutka rączka ciągle się usprawnia, uczymy się rozpoznawania i nazywania zwierząt. Jan bawi się nimi w różny sposób. W opakowaniu znajdziemy 20 sztuk różnokolorowych magnesów ze zwierzętami - domowymi i egzotycznymi. My mamy dodatkowo zestaw z farmą. Cena ok. 50 zł.






 Zrobiliśmy kolejne zamówienie, więc niebawem pokażę Wam:

- Puzzle Misiowa Rodzinka
- Puzzle dźwiękowe
- Kolorowanki wodne
- Naklejki wielorazowe

A jakie zabawki tej firmy Wy polecacie?